Niemiłosierny żar lał się z nieba od samego rana. Kobiety miały wreszcie okazję wyjąć z szaf piękne, zwiewne sukienki i letnie sandały. Mężczyźni, z przyciemnianymi okularami na nosie, zawładnęli warszawskimi drogami. Pędzą swoimi kabrioletami wyciągniętymi świeżo z garażu - nie wiadomo skąd, nie wiadomo dokąd. A pośrodku tego wszystkiego, na terenie Żoliborza, Centrum Olimpijskie, a tam temperatury godne Dakaru. 


0
Stosunkowo długo nie musiałam o to prosić taty. Zapytałam raz, powiedział mi, że to męska impreza. Za kilka dni zapytał z kolei on, czy nadal chcę jechać. Chciałam i pojechałam. Gdyby w życiu wszystko przychodziło tak łatwo, jak to szczęście z tego wyjazdu...


0
Usiadłam pod jednym z wielkich kandelabrów znajdujących się na Placu Konstytucji. Plac ten to naprawdę niesamowite miejsce. Niby zgiełk dookoła, ale na samym jego środku - jakby przyjemny spokój. 

0
Godzina 0:50. Na przystanek CENTRUM 06 podjeżdża upragniony autobus nocnej linii N85. Tłumy zmęczonych warszawiaków próbują wydostać się spod PKiNu. I nieźle im to nawet idzie - autobus zatłoczony jest po same drzwi, które z trudem się zamykają. 

0
Zasuwam moim podstarzałym crossem po ścieżce rowerowej. Rozglądam się na boki, bo Grażyn pełno na tych naszych polskich drogach. Z daleka widzę, że już zielone zmienia mi się w czerwone - tak raptownie, bez przerwy na pomarańczową barwę. To zwalniam grzecznie, oszczędzam siły na kolejne kilometry. 

0
Wysiedliśmy właśnie z autobusu linii 518. Przed nami Dworzec Centralny i tłum krążący między metrem a Złotymi Tarasami. Przecinamy ich szlaki, dzielnie kroczymy w stronę hotelu Marriott. Rozmawiamy o tym, gdzie dokładnie leży Iława, przy jakim jeziorze i czy warto tam jechać na majówkę. W. chce mi pokazać na mapie jedno miejsce - w ruchu się to za nic nie uda, tym bardziej w takim wielkomiejskim ścisku. Przystajemy.


0
Siedzimy przy okrągłym stole. Ona, on druga ona i ja. Patrzymy najpierw trochę po sobie, trochę nerwowo przez ogromne okno, prawie na całą ścianę. Widać przez nie prawie cały kampus. Na dole przechodzą szczęściarze-studenci, żywo wymachując rękami. 


0
Wyszłam z psem na spacer. Krążę wokół bloku, pozwalam psu odkryć najbardziej tajemne zakamarki osiedlowej trawy i nagle... Spoglądam w lewo, w prawo. To nie może być prawda, myślę sobie. Przechylam głowę w lewo, w prawo, znów się rozglądam na boki. A jednak - to prawda.



0
1. po głowie chodzą ci plany, by wreszcie przygotować swoje auto na słoneczny sezon wiosenny, ale nie wiesz, od czego zacząć...;

0
Taka sytuacja miała miejsce wczoraj na skrzyżowaniu ulic Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej. Jest piątkowy wieczór, mocno po godzinie 18:00. Zmierzam nieśpiesznym krokiem w stronę ruchliwego centrum. Zebrało się pod wieczór na dość silny wiatr, który przeszywał swym zimnem. 


0
Dzień jest dobry, to przede wszystkim. 
0